|
NGE: Felieton
Dodał qrdel, 16.11.2008; 10:46
|
Średnia ocen to |
|
| |
-First Impact-
Czy anime może stać się częścią życia? Jako zbiór gatunków - z pewnością, ale czy jeden określony tytuł może tak mocno wpłynąć na daną osobę, że zakocha się ona od pierwszego wejrzenia? Jest kilka tytułów które mają w sobie właśnie taką moc, najważniejszym z nich, przynajmniej dla mnie, jest Neon Genesis Evangelion.
"Kamień milowy", "przełom", "arcydzieło" to tylko kilka spośród niezliczonej liczby terminów jakimi określa się tą leciwą dziś serię. Dzisiejszy konsument z pewnością zada pytanie: "Co takiego jest w tej serii, że tylu ludzi wciąż, mimo 12 lat od premiery o niej mówi i pisze?" – konsument XXI w. niestety nie ma pojęcia o dobrych anime. Komercjalizacja bowiem, z czasem zabiła magię nawet i w tym, jakże specyficznym gatunku animacji. W konsekwencji współczesne tytuły pełne są wodotrysków graficznych, zwariowanej liczby niespotykanych i zakręconych postaci ale jednocześnie brakuje im tego co najważniejsze - fabuły. Ileż to razy przyszło mi sięgać po nowe anime tylko po to, żeby przekonać się, że jakiś rysownik, jakieś studio właśnie osiągnęło nowy poziom dna... Żeby nie wybiegać zbyt daleko; Sekirei: serial niby fajny, mnóstwo fanserviceu (powinno mnie to ucieszyć, a jakoś... niekoniecznie), muzyka niby jakaś tam jest, ale jak wytłumaczyć to że dwukrotnie zasnąłem podczas emisji pierwszego odcinka? Są, rzecz jasna wyjątki jak Code Geass czy Macross Frontier. Nawet SUNRISE w swoim flagowym tytule - Gundamie, postawił na rozwój fabuły ponad rozwojem mechów co uczyniło ich nowe dziecko - DoubleO serialem niemalże bezbłędnym - ale, ponownie podkreślę, to rzadkie wyjątki... Bardzo rzadkie.
A cóż to ma wspólnego z EVĄ? Konsument powie: niewiele, ortodoks: wszystko.
-Początek końca-
W roku 1995 świat anime i mangi nie miał się zbyt dobrze. Jak to bywa ze wszystkim, brak uglobalnienia tematu powoli zabijał kolejnych mangaków i ich dzieła jako, że praktycznie jedyną publicznością dla nowych serii stawali się Japończycy, a serie eksportowane do stanów były mocno kastrowane i pozbawiane większego sensu. Wtedy Yoshiyuki Sadamoto do spólki z nowo powstałym studiem GAINAX spłodził projekt o nazwie EVA. Początkowo była to tylko manga autorstwa pana Sadamoto, jednakże w rok później dzięki wspólnymi wysiłkom rysownika i genialnego reżysera Hideaki Anno udało się wyprodukować serial TV - Neon Genesis Evangelion.
I wszystko się zaczęło.
Anime zaczyna się dosyć tradycyjnie, wręcz banalnie. Jest miasto, jest potwór, jest zagubiony chłopak no i jest ogromna maszyna, którą chłopak ma poprowadzić do walki z najeźdźcą. Bardziej niż złudne wrażenie. Serial z odcinka na odcinek staje się coraz mroczniejszy i coraz bardziej zagmatwany. Pojawiają się nowe postaci, kolejne anioły atakują Neo-Tokio 3 siejąc spustoszenie zarówno na ulicach jak i w sercach bohaterów. Rodzą się pytania na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi; po co walczymy? Czy dla tych których kochamy? Może dla jakiegoś większego celu? Może wcale nie walczymy o ocalenie ludzkości a coś bardziej skomplikowanego i trudnego do pojęcia? Skąd biorą się anioły? Czym jest EVA? Dlaczego tylko EVA może pokonać anioły, i dlaczego to właśnie dzieci zostały wybrane do jej pilotowania?
To zaledwie wierzchołek góry lodowej pytań na które nikt, nawet GAINAX nie potrafi podać konkretnej odpowiedzi. Serial rozwija się w takim tempie, że odpowiedzi jakkolwiek są nam podane, to rodzą kolejne pytania. Absolutnym mistrzostwem jest budowa charakterów zarówno pierwszo jak i drugoplanowych bohaterów. Na tle zdarzeń ujawniają się ich cechy, przekonania, uczucia, czasem te najgłębsze i najbardziej skrywane. Zadają sobie oni mnóstwo pytań, zmieniają się z czasem, przy okazji zmieniając także swoich najbliższych. Zdecydowany wpływ na taką kolej rzeczy ma postać głównego bohatera, Shinjiego...
-Third Child-
"Dzień dobry, nazywam się Ikari Shinji. Nie interesuję się specjalnie niczym. Nie obchodzi mnie co się ze mną stanie, mógłbym równie dobrze zginąć w jakimś wypadku i nie bardzo by mnie to zmartwiło. Kim chciałbym zostać w przyszłości? Kimś innym niż mój ojciec." -tak w mandze przedstawia się Shinji, główny bohater tej serii. Jest to postać zarówno prosta jak i niezwykle kompleksowa w swojej tragedii. Z jednej strony stara się utrzymać maskę dobrego chłopczyka, być uprzejmym i uczynnym tak aby inni dali mu spokój, a z drugiej każde, nawet najmniejsze nadepnięcie na odcisk wywiera na nim ogromną presję i czyni go nieszczęśliwym. Z biegiem czasu, i zdecydowanie pod wpływem Toujiego i Misato ten, z pozoru zamknięty w sobie chłopak, zmienia się nie do poznania; otwiera się na ludzi, staje się towarzyski i niezwykle wrażliwy dla wszystkich, prócz ojca. Ikari Gendou bowiem, zawsze był kompleksem Shin-chana. Porzucił go gdy chłopak miał 4 lata i kompletnie nie obchodził go jego los. Shinji zdążył juz się przyzwyczaić do bycia sierotą gdy ojciec niespodziewanie wzywa go do Tokio3. Już pierwsza ich konwersacja w doku 01ki daje niezłe pojęcie o tym jak skomplikowane i zarazem proste są relacje tej dwójki. Widzimy bowiem dwóch Ikarich, jakby stojących i patrzących się w swoje odbicia: ojciec i syn, syn i ojciec. Relacje te nie ulegają poprawie aż do końca serii, są wręcz momenty kiedy wydaje się, że Shinji chce zwyczajnie zabić swego ojca za to jakim człowiekiem się stał.
Dla innych, natomiast, Shinji objawia się przede wszystkim jako dobry przyjaciel i nadzieja na lepsze jutro. Jak każdy, nie cierpi być zdradzany, ale też jak każdy, stara sie zdradę zrozumieć i wybaczyć. Do pewnego momentu.
Kiedy bowiem tego chłopaka dotyka osobista tragedia i strata przyjaciela nic nie pozostaje proste i przyjemne. Łzy, bół i złość skierowana właśnie w postać ojca czynią go pilotem niemalże doskonałym, jednak zagubionym w tej doskonałości, czego efektem staje się asymilacja z plugiem i miesięczna wycieczka do wnętrza własnego ego i ego EVY 01. Wraz z rozwojem fabuły i bliżej końca serialu Shinji na powrót zamyka się w swojej skorupie- odrzucony przez ojca, zapomniany przez Rei III, odizolowany przez Asukę i Misato, nierozumiany i niejako osierocony sam musi stawiać czoła własnemu obłędowi i w konsekwencji jego wybór w EoE nie jest już taki jasny i oczywisty... Po co ma ratować tych którzy tak mocno go zranili? Po co ma znów stawać się podatnym na rany? Jedno jest pewne, Ikari Shinji, pilot EVY 01 podjąłby zła decyzję, Ikari Shinji jakiego znają Misato, Asuka czy Touji - podejmie tą najwłaściwszą... "As long as we live, heaven can be anywhere...".
-Pukając do Nieba Bram-
Na opis postaci przyjdzie jeszcze czas i miejsce. Teraz skupmy się na innym aspekcie Evangeliona - religii. Jest ona wszechobecna w serialu, to oczywiste. Praktycznie każdy symbol i motyw opiera się na biblijnym odpowiedniku. Począwszy od numerologii, nazwy Aniołów (imię mówi samo za siebie), Evangelionów, system MAGI, poprzez nawiązania do Starego i Nowego Testamentu; nadejście końca świata i pojawienie się mesjasza, Włócznię Longinusa, Drzewo Poznania Dobra i Zła, na Central/Terminal Dogmie czy Zwojach Znad Morza Martwego skończywszy. Wszystko jest tu zgrabnie obmyślane, dopasowane i omówione. Fakt, pozostawiono wiele niedopowiedzeń, ale chwała GAINAXowi za to, że dzisiaj też ma się o czym dyskutować bo nie wszystko jest takie oczywiste. Teraz powiedzcie; w ilu współczesnych tytułach wagę przykłada się do takich szczegółów? Diabeł bowiem tkwi głęboko w nich, i to one stanowią w głównej mierze o fenomenie EVY - z jednej strony kontrowersyjnej, z drugiej jakże przystępnej dla niemalże każdego. Absolutnym fenomenem w tym kontekście staje się zakończenie serii zarówno w postaci dwóch ostatnich odcinków jak i zakończenia równoległego - End of Evangelion czyli 90 minutowego filmu kinowego. Oba finały uzupełniają się, negują swoje niedociągnięcia i o ile odcinki 25 i 26 to popis pana Anno, tak EoE to majstersztyk pod względem wizualno-muzycznym czyniący z Evangeliona serię kompletną.
-Air/I need you-
W obliczu zagłady jaką decyzję podejmie ludzkość? Kim jest ostatni, 18 anioł? Czy Shinji będzie w stanie podjąć odpowiednią decyzję, czy może zagłębi się w swoim szaleństwie? Co stanie się z Asuką, Misato i resztą NERVu? Do czego tak na prawdę dążą Ikari Gendou i SEELE?
Film niejako podzielony jest na dwa rozdziały, pierwszym z nich jest AIR. Widzimy w nim co stało się z Tokio i NERVem po tym jak ostatni anioł - Tabiris został pokonany w 24 epizodzie. Ci którzy pozostali przy życiu zastanawiają się co dalej, co z NERVem, EVAmi, do czego tak na prawdę dąży SEELE i Ikari? Odpowiedzi padają tak szybko jak pierwsze salwy z dział JSSDF... AIR to także powrót Asuki i Evangeliona NIGOKI, powrót w wielkim stylu. Nie tylko pod względem batalistycznym ale także psychicznym. Wreszcie widzimy Asukę pewną siebie, wierzącą w siebie i EVĘ, wreszcie dostrzegamy co tak na prawdę łączy ją z Shinjim. Są jak dwa bieguny, jak Adam i Lilith, kiedy jedno jest szczęśliwe i pewne siebie drugie cierpi, kiedy Shinji znów zamyka się w sobie, Asuka powraca w wielkim stylu, by bronić to co pozostało z jej domu...
I need you to już sam trzon Human Complementation Project i... w zasadzie nie powinienem robić więcej spoilerów. Wiele się wydarzy, na niektóre pytania uzyskamy odpowiedzi, ale końcówka zrodzi jedno ogromne... O co właściwie chodziło w tym anime?
Pod wieloma względami EoE okazuje się być filmem doskonałym, który nawet podczas kolejnego już re-seansu potrafi zaskoczyć. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jedno z najlepszych dzieł japońskich animatorów z jakim się spotkałem w swojej 13 letniej przygodzie z anime i mangą. Nie dość, że dopełnia serię to jeszcze wnosi tyle świeżości w świat Evangeliona, że nie obejrzenie go jest grzechem... Nieomal śmiertelnym.
-Dylemat Jeża-
Przejdźmy teraz na moment do mniej istotnych spraw - kwestii audio i video. Serial datowany jest na rok 1996, wiec już szmat czasu trzyma sie na rynku. Większość współczesnych fanów anime będzie zapewne kręcić nosem, że w erze CG mamy wciąż do czynienia z animacją całkowicie rysowaną - dla takich osób polecam obejrzenie Renewal of Evangelion - odnowionej w sposób cyfrowy wersji. Nie będą zawiedzeni. Dla koneserów wystarczy ta pierwsza, mocno postarzała już wersja z VHS z 97 roku, wersja dla której wciąż trzymam odtwarzacz VHS koło telewizora. Malowane tła, rysowane postaci i niezgorsza animacja czynią ten serial wciąż aktualnym pod względem video i jakże kultowym. Seria, jak każda inna 26 odcinkowa z tamtego okresu trzyma w miarę równy poziom przez całe pół roku emisji i nie jesteśmy na szczęście świadkami odcinków w których Kensuke poznaję się poprzez okulary na nosie a Toujiego przez noszony dres :P. Na uwagę zasługują odcinki nr 2, 8 16 i w zasadzie od 18 do końca. Są to odcinki z wszech miar wybitne, zarówno pod względem fabularnym jak i artystycznym, a już absolutnym liderem tej klasyfikacji jest odcinek 19 - Introjection. Majstersztyk nie tylko pod względem video ale i audio. Ryku jedynki z ostatnich 30s nie zapomnę chyba nigdy .
Muzyka w serii skomponowana jest przez Yoko Kanno więc wszelkie komentarze są zbędne. Genialne, delikatne i melancholijne kawałki towarzyszą przemyśleniom i dylematom bohaterów podczas gdy zalatujące industrialem i nieco mocniejsze akompaniują scenom walki. Dzieła dopełnia bodaj najlepsza gra Seiyuu (poza Slayersami) z jaką miałem do czynienia w życiu, a opening - "Cruel Angel’s Thesis" w wykonaniu zarówno Yoko Takahashi (oryginał) jak i Megumi Hayashibary (jedna z licznych przeróbek, moim skromnym zdaniem lepsza od oryginału) to mistrzostwo świata i najlepszy przykład na to, że j-pop także potrafi wpadać w ucho, nawet gaijinom*.
Nie można się także w żaden sposób przyczepić do żadnego z filmów kinowych (o Rebuildzie napiszę coś osobnego jak czas pozwoli). End of Evangelion to praktycznie bezbłędne dzieło ekipy z ANIPLEX, podobnie jak Death and Rebirth, który jest odświeżonym skrótem fabuły serialu. Przynajmniej tak powiedzą Ci, którzy EVY nie znają. DnR pozwala bowiem spojrzeć na świat EVY z dystansem, z pewnej perspektywy. Pomaga mu w tym genialna forma i podział na cztery fazy kwartetu smyczkowego w wykonaniu Shinjiego, Rei, Asuki i Kaworu.
-Hę? Anime o mechach w którym nie chodzi o mechy?-
Tak, tak, drogi czytelniku. Wspominałem już o tym we wstępie ale powtórzę tyle razy ile potrzeba: EVA jest wszystkim, ale nie anime o mechach. W NGE EVAngeliony bowiem są jedynie narzędziami. Nie stają się motywem przewodnim, nie kręci się wokół nich fabuła, nikt po nich nie płacze gdy zostaną zniszczone (no, może poza Asunią), nie dostają upgradeów co drugi odcinek, a ich moc jest tak limitowana, żeby serial nie przypominał w żaden sposób Gundama, z Kirą na czele wymiatającym połowę świata.
Fakt faktem, są kluczowe dla rozwoju fabuły, ale to rozwój postaci kradnie czas antenowy maszyn, i tak powinno być. Wszelkie walki z udziałem EV trwają ledwie kilkadziesiąt sekund, są szybkie, bez zbędnych ceregieli i patrzenia się sobie w oczy przez 15 odcinków (ponownie DB sie kłania). W konsekwencji widz dostrzega obecność maszyn, ale poza 01 i 02 tak na prawdę nie przywiązuje się do nich. Podobna sprawa ma się z aniołami. Bezsłowne, rozumne ale i powtarzalne istoty tak szybko znikają jak się pojawiają. Jedynie Tabiris i Lilim pozostają na dłużej, no i Zeruel do pewnego stopnia też, a dlaczego? - obejrzyjcie Introjection.
-Początek i koniec czyli...?-
.. Pukanie do Nieba Bram. Mam nadzieję, że ten krótki tekst poruszył troszkę Waszą wyobraźnię i chęć zapoznania się z serią. EVA z pewnością zasługuje na uwagę, na tyle by każdy szanujący się fan anime się z nią polubił, chociażby na te 26 odcinków serii TV i [obowiązkowo!] End of Evangelion. Serial jest trudny, muszę to podkreślić, ale z drugiej strony jest bardzo ambitny i mimo iż zrozumienie go w pełni nie jest możliwe, to pojęcie na tyle na ile się da z pewnością nie zaszkodzi. Dodatkowym walorem na pewno będzie to, iż po seansie nagle dotrze do Was, że 3/4 Waszych ulubionych serii czerpały garściami z tego właśnie tytułu... Czy to dobrze czy źle ocenicie już sami.
Co zatem zmieniła EVA? Wszystko. Sposób postrzegania na gatunek, sposób postrzegania mecha anime, podejście do religii jako tematu tabu. Eva była pierwszym anime na rynku amerykańskim któro nie zostało ocenzurowane... Ile to znaczy dzisiaj dla naszego hobby oceńcie już sami. Co EVA zmieniła we mnie? Przeciętnym gaijinie? Z pewnością musiałem do niej dojrzeć. Było nie było swój pierwszy kontakt z serią miałem mając lat 10 – cóż, nie najlepszy może wiek jak na tytuł takiego kalibru ale fakt faktem, patrząc wstecz wtedy byłem zafascynowany jedynie batalistycznym aspektem serialu :>. Z czasem uległo to jednak zmianie. Dorastałem z EVAngelionem, w zasadzie dorastałem razem z Shinjim. Może właśnie dlatego ten serial jest mi tak bliski, może fakt, że Shinji (pomijając rzecz jasna oczywistą stronę SF serialu :P) jest zwykłym zagubionym nastolatkiem z mnóstwem kompleksów, tak jak i ja byłem (może nadal jestem >.>). Uczyniło z niego chleb powszedni i niejako kanon wśród niezliczonych innych tytułów które przyszło mi oglądać na przestrzeni tych 13 niemalże już lat. Jak to jeden z mądrych redaktorów śp. Kawaii kiedyś napisał: "EVA to nie serial o walkach mechów a raczej rok z życia Shinjiego, rok z nim spędzony, jako z dzieciakiem który na siłę musiał stać się mężczyzną.” Nic dodać, nic ująć.
EVA została ostatnio podniesiona ze swojego piedestału za sprawą Rebuild of Evangelion – filmu kinowego który przedstawić ma tą sama historię w dzisiejszej CG-owej oprawie. O tym filmie przyjdzie mi jeszcze zapewne napisać na łamach tej strony, jako że stał się on bezpośrednio przyczyną mojego powrotu do tematu i napisania tego tekstu. Zatem trzymajcie się ciepło i do przeczytania.
"I otworzyły się T-erytoria Boga..."
*gaijin – w taki, dosyć niemiły btw, sposób Japończycy odnoszą się do wszystkich obcokrajowców. Termin powstał w zasadzie na potrzeby amerykanów, jednak tak na dobrą sprawę teraz odnosi się do każdego nie-Japończyka przebywającego na wyspach Japońskich. Tłumaczy się go jako ‘przyjezdny’, ‘obcokrajowiec’, chociaż użyty w tym kontekście ma raczej wydźwięk ofensywny niż neutralny.
|
| |
Komentarze (0) |
|
| |
Reklama Platna |
 |
|
AnimeSub - Najnowsze napisy |
|
|
|
| |
Nowosci Wydawnicze
- Fanzin, Anime, Manga |
|
|
|
|
|
Nazwa: KYAA! 10
Wydawnictwo: Czempioni
Cena: 9.00
Autor: KYAA
Data wydania: 22.06.2010
|
|
|
 |
|
Anime & Manga - Ostatnio dodane recenzje |
|
|
|
Anime & Manga - artykuly tematyczne |
|
|
Znajdujące się poniżej kategorie są swoistego rodzaju mini-centrum informacji o poszczególnych serii. Znajdziecie tam dokładne artykułu poświęcone podanym seriom.
|
Przewodnik: Death Note
Gatunek: Thriller, Akcja, Zagadka
|
Przewodnik: Flame of Recca
Gatunek: Shonen, Akcja, Komedia
|
Przewodnik: Fullmetal Alchemist
Gatunek: Fantasy, Przygodowe
|
Przewodnik: Gundam 00
Gatunek: Akcja, Science-fiction
|
Przewodnik: Naruto
Gatunek: Shonen, Akcja, Komedia
|
Przewodnik: Neon Genesis Evangelion
Gatunek: Mechy, Komedia, Science-fiction
|
Przewodnik: One Piece
Gatunek: Shonen, Komedia
|
Przewodnik: Rozen Maiden
Gatunek: Magia, Dramat, Komedia
|
Przewodnik: Shaman King
Gatunek: Akcja; Przygoda; Shonen
|
Przewodnik: Soul Eater
Gatunek: Akcja, Komedia
|
|
|
Przestrzegamy, gdyż niektóre z artykułów napełnione są dużą ilością spoilerów. |
|
Statystyki - sprawdz kto jest online
|
|
Zarejestrowanych 314
Aktualnie na stronie 0 osób, 5 gości

Recenzje
Anime: 40
Mang: 11

Artykułów 93
Komentarzy 584
Sond 10

Aktualności
Z serwisu: 70
Ze świata: 142

Statystyki forum:
Postów: 377
Tematów: 85
|
|
|
 |
Ankieta
- odpowiedz na nasze pytanie |
|

| Czy chcielibyscie shout box na dairokkan.pl |
|
|
 |
|